Siedemnaście punktów przewagi w trzeciej kwarcie, ostatnie miejsce w tabeli i kolejna porażka wpisana do ligowego bilansu. Koszykarze Miasta Szkła Krosno przegrali w niedzielę z Legią Warszawa 87:94, choć przez pierwsze dziesięć minut dawali kibicom nadzieję na inne zakończenie tego wieczoru.
Początek należał do gospodarzy. Trójki Leemeta Bocklera i Jairusa Hamiltona pozwalały krośnianom wychodzić na prowadzenie, a kibice zgromadzeni w hali przy ulicy Bursaki wierzyli w niespodziankę. Po pierwszej kwarcie na tablicy widniał wynik 14:15 - wszystko było jeszcze możliwe.Druga kwarta brutalnie zweryfikowała te nadzieje. Carl Ponsar i Jayvon Graves wzięli sprawy w swoje ręce, a przewaga Legii rosła z każdą minutą. Gdy Wojciech Tomaszewski zamienił rzuty wolne, różnica wynosiła już 10 punktów. Hubert Łałak i Michał Jankowski próbowali odpowiadać, lecz ich pojedyncze akcje nie mogły powstrzymać rozpędzonej warszawskiej maszyny. Do szatni drużyny schodziły przy wyniku 27:44.
Po przerwie sytuacja krośnian tylko się pogorszyła. Graves kontynuował swój popis, a zespół Heiko Rannuli odskoczył na 21 punktów. Martins Laksa trafiał z dystansu, ale te trafienia stanowiły jedynie kosmetyczne poprawki. Trzecia kwarta zakończyła się wynikiem 50:68.Ostatnie dziesięć minut przyniosło przynajmniej honorową walkę. Jan Wójcik poprowadził desperacką pogoń i w pewnym momencie strata stopniała do 12 punktów. Legia jednak kontrolowała sytuację. Końcowe rzuty wolne Wójcika to jedynie statystyka - 87:94 i piąte z rzędu zwycięstwo gości.
Jairus Hamilton zakończył mecz z 21 punktami i 9 zbiórkami na koncie. Po drugiej stronie parkietu Jayvon Graves zgromadził 25 punktów i 5 asyst.
Miasto Szkła Krosno - Legia Warszawa 87:94
(14:15:, 13:29, 23:24, 37:36)
Miasto Szkła pozostaje na 16. pozycji z fatalnym bilansem 2:14. W niedzielę 25 stycznia drużyna trenera Maroša Kovačika pojedzie do stolicy na konfrontację z Dzikami Warszawa.
REKLAMA
Komentarze
eees
Panu Baranowi braknie niedługo zawodników do wymiany. Wymieni wymienionych....a efekt będzie taki sam.
Komentarze
Dodaj komentarz