Na szczyt dotarła ponad 200-osobowa grupa leśników, eksploratorów, przewodników i historyków. Na cmentarzu, w asyście "żołnierzy" z grup rekonstrukcyjnych, złożono wiązankę jedliny, oddając hołd poległym.

Poległych chowano naprędce w zbiorowych mogiłach, zaś wielu nigdy nie doczekało się pochówku. O ich upamiętnienie zabiegali od lat społecznicy, również spoza naszego kraju.
- Prowadzone przez nas prace pozwoliły ustalić miejsce podkopu i detonacji, która wstrząsnęła górą. W trakcie kilkuletnich poszukiwań znajdowano tu między innymi elementy broni obu armii, klamry od pasów, fragmenty skórzanych ładownic, tzw. bączki z czapek, bagnety, manierki czy saperki i sporo innego wyposażenia używanego przez żołnierzy w tamtym okresie - wylicza Artur Hejnar, wiceprezes Stowarzyszenia "Galicja", którego członkowie uprawnieni są do poszukiwań.

- Po latach, we współpracy z samorządem i stowarzyszeniem "Galicja", udało się doprowadzić do urządzenia cmentarza wojennego, na którym sukcesywnie są chowane szczątki żołnierskie znalezione w kolejnych fazach poszukiwań. Dziś oznakowaną trasą przychodzi tu wielu turystów a doroczne spotkanie pod hasłem "Kierunek Manyłowa" gromadzi coraz większe rzesze miłośników historii Bieszczadów - mówi Wojciech Głuszko, nadleśniczy Nadleśnictwa Baligród.
Nadleśnictwa z terenu RDLP w Krośnie przed kilku laty zrealizowały projekt "Szlak Wielkiej Wojny". Jego efektem są tablice edukacyjne ustawione w 67 miejscach w Bieszczadach i Beskidzie Niskim, przypominające o krwawych wydarzeniach sprzed ponad wieku.

Komentarze
Dodaj komentarz