Piotr Gliński rozpoczął swoje wystąpienie od tematu Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku i roli, jaką w jego przeobrażeniu odegrał Karol Nawrocki, obecny prezydent RP. Były minister kultury przedstawił Karola Nawrockiego jako człowieka, który obronił muzeum przed - jak to ujął - narracją pisaną pod dyktando zachodniej polityki historycznej.
- Prowadziliśmy muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku. Karol Nawrocki to muzeum obronił. Został polecony jako działacz społeczny, młody historyk z Gdańska, który nie będzie się bał być tam dyrektorem w niesprzyjającej okoliczności i otoczeniu - mówił Piotr Gliński.
Według byłego wicepremiera na ekspozycji muzealnej pomniejszano rolę takich postaci jak Witold Pilecki, Irena Sendlerowa czy św. Maksymilian Kolbe, a w narracji pominięto losy ludności polskiej w Wolnym Mieście Gdańsk. Piotr Gliński wprost zarzucił, że muzeum budowane za rządów Donalda Tuska miało prezentować wizję historii odpowiadającą polityce Angeli Merkel, nie zaś polskiej racji stanu.

- Wyrzucili bezprawnie w czasie kadencji 40 dyrektorów instytucji kultury. Czyli wiedzieli, że kultura jest ważna, ale w sensie defensywnym, żeby to zniszczyć - zaznaczył Piotr Gliński.
Były wicepremier odniósł się też do zarzutów formułowanych wobec niego przez obecną władzę, zapewniając, że ma czyste sumienie. Wspomniał o przesłuchaniach i kontrolach, które - jak twierdził - prowadzone są w atmosferze politycznej zemsty, choć większość urzędników widzi, że za rządów PiS realizowano konkretne projekty.
Piotr Gliński nie unikał tematu polityki zagranicznej i europejskiej. Określił obecne środowisko rządzące Polską mianem "partii proniemieckiej" i skrytykował politykę energetyczną Unii Europejskiej, w tym odejście Niemiec od energetyki jądrowej. Wskazywał na rosnące ceny nośników energii w Polsce i zarzucał obecnemu rządowi brak zdolności do wprowadzenia skutecznych tarcz ochronnych.
- W Polsce jest w tej chwili partia proniemiecka, to jest absolutnie ewidentne. To jest środowisko polityczne, które jest dość jednoznaczne pod tym względem - powiedział Piotr Gliński.
Piotr Gliński poruszył również temat umowy handlowej Unii Europejskiej z krajami Ameryki Łacińskiej (UE-Mercosur), której konsekwencje - jak przekonywał - uderzą przede wszystkim w polskie rolnictwo. Były wicepremier podkreślał, że polska wieś oparta jest na gospodarstwach rodzinnych, które pełnią nie tylko funkcję ekonomiczną, ale też więziotwórczą i ekologiczną. Zapowiedział organizację konwencji rolniczych w każdym województwie we współpracy z Solidarnością Rolników Indywidualnych.
- To jest umową korzystną przede wszystkim dla przemysłu niemieckiego, bo jest piękny rynek zbytu. Natomiast makabryczne są konsekwencje dla rolnictwa europejskiego, w tym głównie polskiego - mówił Piotr Gliński.
Były minister kultury nie szczędził też krytyki wobec realizacji obietnic wyborczych obecnego rządu. Przypomniał, że Donald Tusk szedł do władzy z programem "100 konkretów na 100 dni", z których - według wyliczeń PiS - zrealizowano mniej niż 10 procent. Jako szczególnie jaskrawy przykład marnotrawstwa wskazał powołanie, a następnie likwidację Ministerstwa Przemysłu w Katowicach, które funkcjonowało od 1 marca 2024 roku do 24 lipca 2025 roku.
- Wydali kilkadziesiąt milionów złotych na to, żeby powołać Ministerstwo Przemysłu w Katowicach. Chcieli się, mówiąc kolokwialnie, podlizać Śląskowi, po czym Ministerstwo zlikwidowano. To są miliony złotych wyrzucone w błoto - zaznaczył Piotr Gliński.
Znaczną część wystąpienia były wicepremier poświęcił też kwestii polskiej soft power i świadomości historycznej na świecie. Przytoczył wyniki badań, z których wynika, że w Niemczech grupa osób uważających swój naród za winny II wojny światowej jest niemal tak samo duża, jak ta uznająca Niemców za ofiary. Jeszcze bardziej alarmujące dane dotyczą Stanów Zjednoczonych.
- Na dużych uniwersytetach w Stanach Zjednoczonych gdzie jedna czwarta studentów na pytanie, czy ktoś z was wie, kto to był Adolf Hitler, podnosi rękę. Taki jest poziom świadomości na świecie - powiedział Piotr Gliński, argumentując, że bez instytucji budujących polską narrację historyczną Polska będzie przegrywać walkę o prawdę.

Piotr Gliński odniósł się też bezpośrednio do cen paliw, które - jak podkreślał - są odczuwalne dla każdego Polaka. Były wicepremier zestawił obecne ceny na stacjach z obietnicami składanymi przez koalicję rządzącą przed wyborami. Dodał, że rachunki za elektryczność i gaz osiągają poziomy, które określił jako "nierealne", a planowane przez Unię Europejską regulacje ETS2 mogą te koszty jeszcze podwoić. Zarzucił obecnej władzy, że nie jest w stanie wprowadzić nawet podstawowych tarcz ochronnych, podczas gdy rząd PiS w czasie pandemii i po wybuchu wojny na Ukrainie reagował - jak przekonywał - niemal natychmiast.
Były wicepremier mówił również o bankructwie europejskiej polityki bezpieczeństwa, opartej - jak przekonywał - na tanim gazie z Rosji i jednoczesnym antagonizowaniu Stanów Zjednoczonych. Ocenił, że Europa nie byłaby w stanie samodzielnie obronić się przed agresją Rosji.
Jeden z uczestników spotkania zapytał wprost o możliwość przesilenia politycznego jeszcze w obecnej kadencji Sejmu, zwracając uwagę, że opozycja potrzebowałaby poparcia posłów z innych klubów. Piotr Gliński ochłodził te nadzieje. Przyznał, że nie obserwuje w parlamencie gotowości do zmiany frontu, a posłowie koalicji rządowej pozostają pod kontrolą dzięki mechanizmom nacisku ze strony służb.
- Jakie to są haki na pana Kamysza czy na pana Hołownię? Kto by pomyślał, że można wysłać służby do Otwocka, aby badać pismo grafologiczne marszałka? - mówił Piotr Gliński, sugerując, że służby dysponują materiałami kompromitującymi polityków koalicji.
Jednocześnie podkreślał, że PiS przetrwał najtrudniejszy okres po przegranej w 2023 roku. Partia się nie rozpadła, odniosła sukces w wyborach prezydenckich i systematycznie pracuje nad programem na kolejne wybory. Piotr Gliński poinformował, że w Łomży odbyła się ósma z kolei konwencja programowa - poświęcona infrastrukturze transportowej - a kolejne obejmą naukę oraz gospodarkę i finanse.
Na spotkaniu pojawił się też głos przedstawiciela prywatnego muzeum, który ostrzegał przed nowelizacją ustawy muzealnej. Jego zdaniem nowe przepisy mogą doprowadzić do faktycznego przejęcia zbiorów prywatnych muzealników przez instytucje państwowe pod pozorem kontroli. Piotr Gliński przyjął te obawy, prosząc o przesłanie szczegółowych uwag do dalszego procedowania w strukturach partii.
Piotr Gliński nie ukrywał, że postrzega obecną sytuację polityczną w Polsce jako głęboki kryzys demokracji, ale wyrażał przekonanie, że systematyczna praca i kontakt z wyborcami pozwolą PiS odzyskać władzę.

Komentarze
Dodaj komentarz