Pierwszy epizod - dron, ładunek wybuchowy i pożar zbiornika
Scenariusz pierwszego epizodu był wyjątkowo realistyczny. Uzbrojony dywersant przedostał się na teren rafinerii i przy użyciu drona zaatakował infrastrukturę zakładu, podkładając jednocześnie ładunek wybuchowy. W wyniku eksplozji doszło do pożaru jednego ze zbiorników z produktami ropopochodnymi - a w takim miejscu jak Jedlicze nie są to ilości symboliczne.
Do akcji wkroczyli strażacy, którzy musieli opanować pożar. Równolegle policjanci, wspierani przez żołnierzy Wojsk Obrony Terytorialnej, rozpoczęli obławę na sprawcę. Dywersant ostatecznie został zatrzymany.

- To kolejny element doskonalący współdziałanie służb. O to właśnie chodzi, żeby te służby współpracowały i działały jak najbardziej skutecznie na rzecz bezpieczeństwa nas wszystkich - mówił komisarz Paweł Buczyński.
Drugi epizod - podejrzana ciężarówka przed bramą
Drugi scenariusz rozegrał się poza terenem zakładu. Przed bramą wjazdową do rafinerii zaparkowała ciężarówka, na której naczepie ukrywał się pozorant odgrywający rolę dywersanta. Jego zadaniem było podczepienie materiału wybuchowego pod drona i wysłanie maszyny w stronę infrastruktury zakładu.
Plan się jednak nie powiódł. Czujność wykazała ochrona rafinerii, która zwróciła uwagę na podejrzanie zaparkowany pojazd. Po wstępnym rozpoznaniu i potwierdzeniu zagrożenia do akcji wkroczył pododdział kontrterrorystyczny. Funkcjonariusze błyskawicznie obezwładnili napastnika i zatrzymali go, zanim zdążył zrealizować swoje zamierzenia.

Ponad 31 hektarów, które trzeba pilnować
Rafineria ORLEN Południe w Jedliczu to obiekt, który ze względu na swoją skalę i charakter wymaga szczególnej ochrony. Mówimy o terenie liczącym ponad 31 hektarów, na którym znajduje się infrastruktura krytyczna oraz zbiorniki mieszczące dziesiątki tysięcy litrów produktów ropopochodnych. Każdy potencjalny atak na takie miejsce może mieć katastrofalne skutki - nie tylko dla samego zakładu, ale i dla okolicznych mieszkańców.
Dlatego właśnie - jak podkreślają przedstawiciele spółki - regularne ćwiczenia są absolutną koniecznością. Urszula Podraza z ORLEN Południe nie ma wątpliwości, że klucz do bezpieczeństwa leży w systematycznym treningu i znajomości specyfiki obiektu.
- Najlepszym przygotowaniem do sytuacji kryzysowych jest prewencja. Im więcej będziemy ćwiczyć, im więcej potu i wysiłku włożymy w ćwiczenia, tym większe prawdopodobieństwo, że w sytuacji realnego zagrożenia działanie służb będzie sprawne, a każdy będzie wiedział, co ma robić i jak się zachować - zaznaczyła Urszula Podraza.
Przedstawicielka spółki dodała, że ćwiczenia tego typu odbywają się co roku, zarówno na terenie zakładu w Jedliczu, jak i w Trzebini. Trzeci zakład ORLEN Południe powstaje obecnie w Kętrzynie. Jak tłumaczy, scenariusze są stale dopracowywane, bo rzeczywistość wokół zmienia się dynamicznie i zarządzający zakładem oraz służby muszą na nią reagować.

Strategiczne miejsce na mapie regionu
Obecność rafinerii nadaje gminie Jedlicze szczególny charakter - i wymaga od lokalnych władz stałej czujności oraz ścisłej współpracy z zakładem. Burmistrz Wojciech Tomkiewicz przyznał, że kwestie bezpieczeństwa są tu częścią codzienności.
- Współpraca w zakresie bezpieczeństwa z zakładem ORLEN Południe i innymi podmiotami gospodarczymi to dla nas chleb powszedni. Żyjemy w miejscu strategicznym z punktu widzenia infrastruktury, więc nie dzieje się tu nic szczególnego - to po prostu kolejny etap przygotowywania się na sytuacje kryzysowe i chcemy być w tym profesjonalni - powiedział burmistrz Wojciech Tomkiewicz.
Włodarz gminy poinformował również o konkretnych krokach, jakie podejmuje samorząd, by zwiększyć bezpieczeństwo mieszkańców. Niedawno ogłoszono przetarg na utworzenie miejsc doraźnego schronienia w podziemiach budynku Urzędu Gminy Jedlicze. W planach jest również projekt nowej siedziby Ośrodka Kultury w dzielnicy Borek - zaledwie 800 metrów od bramy rafinerii - którego część podziemna również ma pełnić funkcję schronienia.

Pożar zbiornika - najczarniejszy scenariusz
Z perspektywy strażaków pożar na terenie zakładu wysokiego ryzyka to jedno z najtrudniejszych wyzwań, z jakimi mogą się zmierzyć. Bryg. Dariusz Gruszka z Państwowej Straży Pożarnej w Krośnie nie ukrywał, jak poważne mogą być konsekwencje takiego zdarzenia.
- Zakład w Jedliczu to obiekt wysokiego ryzyka. Mamy tu zbiorniki z dziesiątkami tysięcy litrów produktów ropopochodnych. W razie pożaru takiego zbiornika może nastąpić eskalacja, a skutki mogą być bardzo poważne - powiedział bryg. Dariusz Gruszka.
Strażak dodał, że tego typu ćwiczenia przynoszą wyłącznie korzyści - pozwalają sprawdzić procedury w trudnych warunkach i przećwiczyć współdziałanie z innymi służbami, co w realnej akcji może zadecydować o powodzeniu interwencji.

Komentarze
Dodaj komentarz