Etos "bieszczadzkich smolarzy", "zakapiorów" i produkcji "czarnego złota" jest jest nierozerwalną częścią Bieszczadów. Niestety, w związku z brakiem opłacalności tego typu przedsięwzięcia, wypały węgla są sukcesywnie zamykane, a zawód smolarza pomału odchodzi do historii - czytamy w publikacji.

- Tymczasem w ostatnich latach pustoszeją kolejne bazy wypałowe, a rośnie zainteresowanie tym ginącym zajęciem. Turyści z chęcią słuchają opowieści ludzi z osmolonymi twarzami, którzy wydają się pochodzić z jakichś innych czasów. Świetną odpowiedzią na to zapotrzebowanie jest Ekomuzeum "Na Wypale" w bieszczadzkich Radoszycach prowadzone przez Fundację "Ramię w ramię - nad Osławą" - opowiada Edward Marszałek.

- Książka jest próbą przybliżenia dawnego i obecnego oblicza czarnych leśnych zawodów. Dedykuję ją ludziom lasu sprzed lat, którzy dymem "pisali" legendę współczesnych Bieszczadów - zaznacza Edward Marszałek.
Dzisiejsze wydarzenie uświetnił występ Moniki Jastrząb, która również poprowadziła spotkanie.
Publikacja ukazała się nakładem Wydawnictwa Ruthenus z Krosna. Można ją nabyć zarówno w wydawnictwie, a także w Antykwariacie Księgarni Zbigniew Oprządek w Krośnie, za pośrednictwem internetu oraz w Ekomuzeum Węgla Drzewnego w Radoszycach.

Komentarze
Dodaj komentarz