Pożar w Czarnobylu objął już powierzchnię 3500 hektarów, co czyni go największym od czasu katastrofy w 1986 roku. Po raz pierwszy władze Strefy przyznały, że nie byli gotowi na pożar na tak dużą skalę i choć zaangażowano wszelkie możliwe środki, by zapobiec oraz wyeliminować ogień, to okazało się to niewystarczające.
Pożar w Czarnobylu objął już powierzchnię 3500 hektarów, co czyni go największym od czasu katastrofy w 1986 roku. Po raz pierwszy władze Strefy przyznały, że nie byli gotowi na pożar na tak dużą skalę i choć zaangażowano wszelkie możliwe środki, by zapobiec oraz wyeliminować ogień, to okazało się to niewystarczające.

Problem polega na tym, że po 34 latach duża część Strefy stała się terenami dzikimi do których nie ma dostępu. Strażacy wiedzą gdzie się pali, ale zwyczajnie nie są w stanie dojechać tam pojazdami. Powstaje więc pytanie, dlaczego przez tyle czasu nie stworzono infrastruktury przeciwpożarowej, co po drugiej stronie granicy - w Białoruskiej Strefie Zamkniętej - jest standardem.

Rozważa się trzy różne wersje przyczyn pożaru: przeniesienie ognia z terenów poza Strefą, uszkodzenie licznych linii energetycznych od których poszła iskra lub celowe podpalenie. Najwięcej informacji pojawia się odnośnie tej ostatniej wersji, szczególnie w kontekście grupy AWO, która specjalizuje się w wandalskich akcjach na terenie Strefy. Dowodów na ten moment nie ma żadnych, ale faktem jest ich aktywność na tym terenie w dniach poprzedzających pożar oraz fakt, że jako jedyni nie są zmartwieni obecną sytuacją, co budzi zrozumiałe oburzenie.

W gaszenie pożarów zaangażowanych jest 312 osób i 84 pojazdy, w tym 3 samoloty AN-32P (8 zrzutów - 64 ton wody) oraz 3 śmigłowce MI-8 (88 zrzutów - 176 ton wody) i jeden ciężki pojazd IMR na bazie czołgu T-55. Straty ocenia się na kilkadziesiąt milionów hrywien.


Czytaj również