We wtorek 27 czerwca, po godzinie 14 doszło do awarii jednej z faz, co poskutkowało brakiem prądu w południowym rejonie miasta między innymi na terenie miasteczka Politechniki Rzeszowskiej.
Najbardziej widocznym skutkiem awarii prądu, był brak sygnalizacji świetlnej na sześciu skrzyżowaniach w mieście np w rejonie ulic Podkarpackiej, Dąbrowskiego, Poznańskiej czy Batalionów Chłopskich. Co ciekawe w wielu miejscach mimo godzin szczytu nie było potrzeby wprowadzania ręcznej regulacji ruchu. Mimo bałaganu ruch był płynny, nie tworzyły się większe korki niż zazwyczaj. Więcej stresu mogli mieć mniej wprawni kierowcy oraz piesi.

To już kolejna taka awaria w naszym mieście, czy jesteśmy gotowi na kolejne i czy może dojść paraliżu w okresie największych upałów?

Raport European Network of Transmission System Operators czyli europejskiego zrzeszenie narodowych operatorów energetycznych pod tytułem „Summer Outlook 2017” ocenił sytuację w Polsce jako alarmującą. Mogą nas spotkać podobne problemy jak tez sierpnia 2015 r. Jeśli zapanują takie warunki, to w lipcu i sierpniu w godzinach szczytu (13-14) Polskie Sieci Elektroenergetyczne nie będą miały takiej nadwyżki mocy, by pokryć krajowe zapotrzebowanie. Najgorzej, może być w drugiej połowie lipca, gdy popyt na energię może przekroczyć możliwości wytwarzania jej w kraju i importu. Polsce mają grozić wyłączenia prądu – przede wszystkim ma to dotyczyć dużych odbiorców przemysłowych, ale również większe awarie w dużych ośrodkach miejskich.

Czytaj również