24 stycznia br. setne urodziny świętował Jan Gurgacz. Pan Jan urodził się w Jasienicy Rosielnej, a obecnie mieszka w krośnieńskiej dzielnicy Polanka. Życzenia Jubilatowi złożyli między innymi prezydent Piotr Przytocki i Krystyna Przybyła-Ostap z KRUS.
Jan Gurgacz urodził się 24 stycznia 1923 r. w Jasienicy Rosielnej. Miał trzy siostry: Józefę (1913-1997), Anielę (1920-2005) i Kazimierę (1928-2021) oraz brata Wojciecha (umarł jako dziecko). W Jasienicy Rosielnej chodził do szkoły podstawowej do klasy piątej. Później, z powodu choroby ojca, musiał przejąć obowiązki domowe.

- 1 kwietnia 1940 roku rozpocząłem pracę na lotnisku w przedsiębiorstwie Arfenwalde Breslau, niemieckiej firmie budowlanej zajmującej się kanalizacją i drogami, która zatrudniała 5 tysięcy pracowników. Tygodniowa wypłata wynosiła 35 złotych, czyli tyle, ile kosztowała koszula. Do tego dostawaliśmy chleb. Pracowałem przy drogach w rejonie dzisiejszej ulicy Żwirki i Wigury - wspominał Jan Gurgacz podczas spotkania z okazji setnej rocznicy urodzin.

Wiosną 1941 roku trafił do obozu w Wiśniowej. Najpierw przywożono ich i odwożono do domów na niedzielę. Po miesiącu wybudowano baraki w Wiśniowej i tam zostali zamknięci. Pracowali w kamieniołomie w miejscowości Kobyle k. Frysztaka. Panu Janowi, wraz z kolegą, udało się jednak uciec do rodzinnej Jasienicy Rosielnej, gdzie się ukrywał do 15 kwietnia 1942 r. Spał w kopach siana lub na strychach.
Arbeistamst Brzozów zarejestrował go do wyjazdu na roboty przymusowe do Niemiec. Trafił do wsi Rockfiorde (gmina na północy 100 km od Berlina na zachód, niedaleko Magdeburga). W roku 1943 r. do tej samej wsi trafiła również siostra pana Jana, Aniela.

- Pracowałem u "bauera" na roli, aż do wyzwolenia przez Amerykanów 13 kwietnia 1945 roku. 8 maja 1945 roku wyjechałem na zgrupowanie robotników przymusowych do Gardelegen, a stamtąd pociągiem do kraju. W Tangeminde nad Łabą zakwaterowano nas do obozu i po jakimś czasie znów przyszedł rozkaz wyjazdu do Hildesheim niedaleko Hanoweru i do wsi Mullme i dalej pociągiem bydlęcym do kraju. Później był Szczecin, Poznań i każdy dalej wracał już na własną rękę - mówił Dostojny Jubilat, który do tej pory zachowuje bardzo dobrą pamięć.

Jan Gurgacz

Jan Gurgacz dojechał do stacji Iwonicz w Targowiskach i do domu rodzinnego wrócił już pieszo. Tutaj dowiedział się o śmierci ojca, ktory zmarł w grudniu 1944 roku.

Trzy miesiące pracował w Rejonie Dróg Publicznych Brzozów, jednak szybko zdecydował o wyjeździe do kolegi na Ziemie Odzyskane do Wilamowic. Tam pracował w Głuchołaskich Zakładach Papierniczych od 1 lipca 1946 roku jako robotnik. 1 października 1946 roku został wysłany na poszukiwanie części do maszyn do Czechosłowacji. 1 stycznia 1947 roku został zaangażowany do pracy w kotłowni jako pomocnik. W 1948 roku odbył miesięczne przeszkolenie w Łodzi na palacza kotłowego. Po egzaminie wyjechał do Karpacza na miesięczne szkolenie BHP, uzyskując tytuł starszego palacza kotłowego. Mieszkał Bodzanowie (Rudawa) w domu zakładowym poniemieckim. Pracował tam do połowy kwietnia 1956 roku.

4 lutego 1956 roku w kościele pw. Matki Bożej Królowej Polski w Polance (obecnie dzielnica Krosna) poślubił Helenę Bęben (1925-2003). W Krośnie urodziła się też dwójka dzieci pana Jana: syn Wojciech (1959) i córka Elżbieta (1960).

- W kwietniu 1956 roku tato z mamą przyjechali do jej rodzinnego domu. Tato podjął pracę w cegielni w Polance jako palacz kotłowy. Pracował tam do listopada 1960 roku. Później związany był Zakładami Naprawczymi Urządzeń Naftowych w Krośnie oraz Geofizyką. W okresie zimowym zawsze pracował jako palacz kotłowy, a latem zajmował się remontami - dodaje pani Elżbieta, córka Jana Gurgacza.

Na emeryturę przeszedł pod koniec kwietnia 1982 roku, po zakończeniu sezonu grzewczego. Na emeryturze pracował jeszcze przez sześć lat, do roku 1992, jako palacz kotłowy w szkole w Polance.

Jan Gurgacz dochował się dwójki dzieci, dwójki wnucząt i trójki prawnucząt.

24 stycznia życzenia Dostojnemu Jubilatowi, w towarzystwie najbliższej rodziny, złożył prezydent Krosna Piotr Przytocki. Przekazał kwiaty, list gratulacyjny oraz bon prezentowy.
Życzenia wraz z kwiatami i decyzją prezesa KRUS o zwiększeniu emerytury przekazała również Krystyna Przybyła-Ostap, kierownik Placówki Terenowej w Krośnie Kasy Rolniczego Ubezpieczenia Społecznego.

[AKTUALIZACJA]



Przedstawiciele zarządu dzielnicy polanka u Jana gurgacza

Jubilata odwiedzili również przedstawiciele Rady Dzielnicy Krosno Polanka: Dariusz Biedka - przewodniczący Rady Dzielnicy Krosno Polanka, Monika Szymbara - przewodnicząca Zarządu Dzielnicy Krosno Polanka i Łukasz Przetacznik - zastępca przewodniczącego Zarządu Dzielnicy Krosno Polanka.

Zobacz galerię

Chcesz być na bieżąco? Obserwuj nas na Facebook, Google News i Twitter